Powstanie Warszawskie jakie znamy, to nieme, niewyraźne ujęcia - do dziś! Pierwszy na świecie dramat non-fiction. Kandydat do Oscara w kategorii "Pełnometrażowy film dokumentalny". Nudne ujęcia nagrane z dala od prawdziwej walki z dogranymi dialogami czy piękna historia pokazująca życie mieszkańców Warszawy w tym trudnym czasie...
Krótki opis fabuły:
Pomysłodawcą fabuły był Jan Komasa. Koordynatorem- Muzeum Powstania Warszawskiego. Cały film to zbiór kronik filmowych nagranych w sierpniu 1944 roku. Film został zrekonstruowany. Pokolorowano go, dograno dźwięk i dodano głównych bohaterów- braci (młodszy- Witek- Maciej Nawrocki oraz starszy- Karol- Łukasz Żurawski), którzy prowadzą ze sobą rozmowy tak jak starszy brat z młodszym. Pokazują nam rozpaczliwy obraz powstania i życie mieszkańców, okiem kamery i własnymi rozmowami.
Fabułę stworzyła historia
Niewątpliwie do filmu nie trzeba było tworzyć scenariusza. Napisało go samo życie i bieg wydarzeń w czasie wojny. Faktem jest, że filmu nie trzeba było kręcić od początku do końca, a zrekonstruować go. Ta czynność pochłonęła krocie, ale dla efektu jaki mogliśmy zobaczyć przed paroma miesiącami w kinie wart był nakładu pracy i starań twórców.
Pomysł na to, żeby narratorami zostali dwaj młodzi i jeszcze nie do końca docenieni aktorzy bardzo mi się podoba. W filmie stworzyli Oni bardzo przyjemną i można nawet rzec, że swojską atmosferę, bo chyba tylko jedynacy nie przekomarzali się z rodzeństwem.
Nie mogłam...
Premiery tego filmu nie mogłam się doczekać. Na szczęście zdążyłam obejrzeć go w kinie. Podczas tychże wizyt zawsze próbuję wyczytać z twarzy widzów tego jakie wrażenie wywarł na nich film. Niestety tej soboty i tego południa kino nie gościło zbyt wielu osób. A jedyny widz poza mną i moim kuzynem wyszedł pośpiesznie z sali, a jego mimika twarzy nie układała się w żadną z możliwych reakcji. Zapytałam, więc o wrażenia kuzyna w moim wieku. Tomka mało co porusza i tak też było tym razem. Film podobał mu się, ale po jego minie też nie mogłam wiele wywnioskować. Natomiast mnie film dał wiele do myślenia. Ostatnie słowa wypowiedziane prze Witka wzruszyły mnie jak nigdy. Łzy sączyły mi się z oczu, a po opuszczeniu sali zobaczyłam porozumiewawcze spojrzenia pracowników obsługi kina.
... jaki widziałam
Śmiało mogę stwierdzić, że to najlepszy film jaki dotąd widziałam. A widziałam ich już wiele. Stwierdzam też, że uczniowie polskich szkół powinni wybrać się na ten film. To jedyny taki film, z którego możemy czerpać nieprzekłamane prawdy historyczne.
Premiera filmu na DVD odbyła się 28 listopada. Dzień potem płyta wylądowała w moich rękach. Idąc z nią przez miasto cieszyłam się jak nigdy. Ten film znaczy dla mnie naprawdę wiele. Oglądając pudełko, na odwrocie zauważyłam dłuższy komentarz Tomasza Raczka. Po przeczytaniu go wstąpiła we mnie ponowna duma, że obejrzałam ten film i zobaczę go ponownie w domu!
Podsumowując:
Uważam, że aby obejrzeć ten film nie trzeba mieć ukończonych 12 lat i mieć lekcji historii II wojny światowej za sobą. Film ten bowiem poruszy każdego. To nasz patriotyczny obowiązek, aby go zobaczyć. To inny obraz powstania niż ten z Miasto 44. Chociaż podobny, to według mnie bardziej prawdziwy i realny. W końcu oglądamy to co wydarzyło się 70 lat temu i widzimy postacie rozpoznane przez swoich potomków. To zaszczyt zobaczyć tę produkcję! I choć ujęcia nakręcone były z dala od samego ogniska walk, to sądzę, że możliwość obejrzenia tych kronik w innym wymiarze jest w jakiś sposób budująca. Teraz żyjemy sobie spokojnie w ciepłym domu, a zastanówmy się co przezywali wówczas mieszkańcy. Nie chciałabym być w ich sytuacji. Dziękujmy Bogu i naszym Bohaterom Narodowym, że żyjemy w wolnym kraju i bezpiecznych miastach!
Eliza K.
☆☆☆☆☆ - musisz to obejrzeć

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz