piątek, 12 grudnia 2014

Recenzja: Miasto 44




Wysokobudżetowa produkcja opowiadająca o ważnych wydarzeniach historycznych Warszawy i rozterkach sercowych młodych ludzi czy miłość w czasach apokalipsy z wątkiem historycznym. Pozycja nr 1, którą każdy powinien zobaczyć...   





Krótki opis fabuły: 

Film swoją tematyka traktuje o losach młodych ludzi kilka dni przed Powstaniem i w czasie jego trwania. Pokazuje na co narażali się powstańcy podczas walk, w jaki sposób ratowali swoje życie i okazywali sobie uczucia. 





Dlaczego, tacy młodzi? 

W filmie występuje duży odsetek młodych aktorów, a właściwie debiutantów. I moim zdaniem nie każdy z nich wykazał profesjonalizm i dojrzałość do tego, aby zagrać w filmie. Jednak znaleźli się i tacy, którzy niejako dorównują starszym kolegom. Chociażby filmowa Beata (Karolina Staniec) zachwyciła mnie swoją niedużą rolą u boku Kobry (Tomasz Schuchardt). Ich miłość u schyłku życia obojga chwyta za serce, a desperacki, ale jakże heroiczny akt odprucia zawleczki od granatu i natychmiastowa śmierć zmusza do refleksji. Oczywiście w obsadzie filmu znaleźli się też znani i lubiani: Antoni Królikowski (bardzo dobry wybór), Michał Żurawski (jeszcze lepszy wybór),a także Sebastian Fabijański oraz Michał Meyer, który niestety nie pasuje do poważnych filmów, ale w obyczajowych i komediowych da sobie świetnie radę.  


Miłość Stefana i Biedronki vs. Kama/ element patriotyzmu 

Ich miłość... dla jednych piękna i wzruszająca, dla drugich irytująca i przezabawna. Jest w ich uczuciu coś ujmującego, jednak ja słabo to dostrzegłam. Sama postać Stefana (Stefan Pawłowski)  ani mi nie imponowała, ani specjalnie zaciekawiła. Chłopak miał już osiemnaście lat, mimo to mazał się jak mazgaj przy pierwszej lepszej okazji. Ok, jedni powiedzą, że stracił Matkę i resztę rodziny, ale popatrzcie na pozostałych. Góral (Maurycy Popiel), Rogal (Filip Gurłacz), Beksa (Antoni Królikowski) to oni pokazują ducha walki, to oni godnie reprezentują prawdziwego patriotę, powstańca z krwi i kości gotowego, aby poświęcić życie i zginąć za Ojczyznę. Wprawdzie pojawiają się chwile zwątpienia, ale to przecież nieodzowny element całej tej kaźni. (I choć w pewnym momencie pojawiają się berlingowcy, to na nich za bardzo nie ma co liczyć. Armia Berlinga składała się z chłopów nieprzygotowanych do walki w mieście.)
Stefan tylko raz zachowuje się jak facet z jajami, kiedy wraca do walki! 

Biedronka (Zofia Wichłacz) mimo młodego wieku zagrała swoja rolę bardzo dobrze. Na samym początku denerwował mnie jakże prawdziwy na tamten czas, obraz nieskazitelnej dziewicy z papierosem w dłoni, ale kiedy akcja się rozwijała, a młoda dziewczyna dojrzewała w oczach Biedronka stała się wzorem do naśladowania. Jednak dezercja w imię miłości... w tym momencie już za bardzo zawiało komedią romantyczną. To w moich oczach zaczęło w pewny sposób dyskwalifikować ten film. Chociaż chciała zatrzymać przy sobie Stefana, to on wybrał Kamę. Ścieżki miłosne poplątały i się i tak powstał dramat obyczajowy. 


Efekty specjalne & dubstep 

Efekty specjalne to generalnie duży plus dla twórców filmu, ale tak muzyka... (kolejny element dyskwalifikujący) Chyba każdy może zgodnie orzec, że ten iście amerykański akcent nijak tam nie pasuje. Mało tego, w kinie gimabaza zareagowała głośnym śmiechem na ten rodzaj muzyki. Zdecydowanie lepiej wpasowałby się utwór ze zwiastunu. "Young and Beautiful" podkreśla on główną ideę i przekaz filmu.  


Aspekt niemiecki w filmie 

W filmach tego typu, tj. polski film wojenny, zawsze zwracam uwagę na to jak przedstawiani są Niemcy. W Mieście 44 znalazł się jeden z moich ulubionych niemieckich aktorów (Max Riemelt) co nie ukrywam zachęciło mnie do zobaczenia tejże produkcji. Aspekt niemiecki przedstawiał się tak jak zazwyczaj. Jedni Niemcy nienawidzą Polaków i ich przeklinają, a drudzy litują się i ostatecznie oszczędzają przed śmiercią. Tak też i było w tym przypadku.( chyba nie muszę wyjaśniać kiedy to było; sceny ze szpitala polowego). Zauważyliście na pewno pojawienie się mrocznych wojowników i chustami zakrywającymi usta. To zbrodniarze wypuszczeni z więzienia, aby szerzyć mord wśród powstańców. Nie łudźmy się. Hitler chwytał się wszystkiego, czego mógł. To już był powoli koniec Hitlera i marzeń o 1000-letniej Rzeszy. 

Podsumowując: 

Czy warto było zbierać fundusze na film przez 8 lat, zużyć 71 km taśmy filmowej i zwieść na plan kilka ton gruzu? 

Warto, aby stworzyć coś co zachwyci wszystkich raczej rozmachem niż arcygenialną fabułą. Młody Jan Komasa miał pomysł i zrealizował go z dobrym skutkiem. Na film nie wyczekiwałam zniecierpliwiona, bo wiedziałam, że będzie w nim więcej wątku miłosnego niż historycznego, a to mnie jednak trochę zraża. Wiem, że nie trzeba być historykiem, żeby domyślić się, że filmy wojenne nie przekażą nam wszelkich prawd historycznych, ale ten bądź co bądź ja przekazuje. (patrz akapit wyżej) Po wyjściu z kina miałam mieszane uczucia co do filmu. Był dobry i z chęcią obejrzę go jeszcze raz, ale nie dziś i nie jutro. 


                                                                                                               Eliza K.  


- warto zobaczyć 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz