Podobno najodważniejszy polski film jaki dotychczas nakręcono, a jak jest naprawdę?
Krótki opis fabuły:
Jest lato. Rok 2000.Podlaska wieś. Po 20 latach do rodzinnego domu powraca z Ameryki starszy brat Franciszek Kalina (Ireneusz Czop). Z początku wydaje mu się, że bratu (Maciej Stuhr) wiedzie się zwyczajnie, tak jak zwykle. Jednak mieszkańcy ewidentnie dają mu do zrozumienia, że coś jest na rzeczy. Tajemnica sprzed lat zostaje odkryta, wbrew woli mieszkańców o czym finalnie dają znać.Film Władysława Pasikowskiego został okrzyknięty antypolskim. Moim zdaniem bezpodstawnie. Po prostu odsłania on i uwypukla ludzkie wady, na co ludzie nie zawsze są przygotowani.
Film sam w sobie jest mocny i dla przeciętnego widza może być naprawdę wstrząsający. Przestrzegam wszystkie kobiety chętne obejrzeć ten film z powodu obecności Macieja Stuhra. Niektóre sceny są drastyczne. Mimo to, ja sama zdecydowałam się obejrzeć ten film kilkakrotnie.
Historia opisana w filmie z pewnością jest prawdziwa. Jak dla mnie kluczowym momentem filmu jest sprawdzanie własności działek poszczególnych mieszkańców wsi. Odczytywanie tych wszystkich żydowskich nazwisk było dla mnie naprawdę mocnym momentem, kiedy prawda wyszła na jaw.
Zachowanie i stosunek mieszkańców wsi, a właściwie właścicieli żydowskich majątków, są uzasadnione. Ludzie boją się o swoje. Jedyną osobą, która zna całą prawdę jest Malinowski. I jak tu się nie dziwić, że nie chce jej wyznać skoro okazuje się ona wstrząsająca nawet dla Kalinów.
Doszukiwanie rozwiązania tej tajemnicy przez Franciszka zderza się z niechęcią mieszkańców do poznania prawdy. Uciekają od tematu, wyrażają się niejasno, umyślnie mylą fakty, co wcale nie zniechęca starszego z braci do dalszych poszukiwań. Jedynie stara zielarka (Danuta Szaflarska) okrzyknięta sfiksowaną, finalnie wyznaje jak jest i razem z posterunkowym Góralem (Filip Pławiak) oraz księdzem proboszczem (Jerzy Radziwiłowicz) stają po stronie braci.
Niewątpliwie zachowanie mieszkańców wsi oraz ich obyczaje wykazują ich dzikość, brak otwartości, stereotypowe myślenie i zabobonność. Kieruje nimi przyszły proboszcz, ksiądz Janusz (Andrzej Mastalerz). W filmie jest wiele niewyjaśnionych momentów. A właściwie niedopowiedzeń, na temat których toczyły się dyskusje na forach internetowych. Spróbuję je teraz przedstawić.
Kto ukradł Frankowi torbę i kto był w lesie? Dlaczego stary proboszcz coraz gorzej się czuł? Kto śledził niebieskim fordem Franka? Kto podpalił pole Kaliny? i wreszcie... Kto zabił Józefa Kalinę?
Za wszystkie te wydarzenia odpowiedzialny jest ksiądz Janusz. To on kieruje mieszkańcami. Przeciąga ich na swoją stronę pałając tą samą niechęcią do Kaliny. Dodatkowo podtruwa proboszcza, aby jak najszybciej objąć rządy w parafii. A kto zabił Józefa? Miejscowy ciemnogród pod przywództwem księdza Janusza- powiedzieliby mieszkańcy dużych miast. Ale ja sama mieszkam w niedużym mieście, więc po części wiem jak tam jest. Ciemnogród nazwałabym ludźmi bojącymi się zmian i poznania prawdy.
Film ma w sobie wątek kryminalny, lubię takie filmy. Nie sposób w nim przewidzieć co się wydarzy. Ważnym elementem budującym nastrój jest muzyka młodego kompozytora- Jana Duszyńskiego, która tworzy napięcie i pasuje do tego filmu tak dobrze, jak pasują do siebie Angelina Jolie i Brad Pitt.
Podsumowując:
Film mną naprawdę wstrząsnął i zmotywował do poznania prawdy o tym jak było w moim mieście. Być może historia była podobna. W tej produkcji nie ma żadnych niepotrzebnych momentów. Nie wszystko jest powiedziane, aby zrozumień ten film trzeba się nad nim zastanowić. Na pewno jeszcze niejednokrotnie powrócę do tego filmu. Polecam go każdemu, kto chce zobaczyć niebanalną i prawdziwą historię i ma dość głupich komedii, gdzie przeważnie chodzi o jedno i to samo. Ostatnie sceny tego filmu w jakimś stopniu były budujące. W końcu stało się tak jak chciał Józef.
Eliza K.
☆☆☆☆☆ - musisz to zobaczyć
☆☆☆☆☆ - musisz to zobaczyć

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz